Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz publicznie zagroził takim krajom jak Polska, Węgry czy Czechy użyciem siły w związku z kryzysem imigranckim.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec żartów! Schulz zagroził… użyciem siły wobec takich krajów jak Polska, jeśli nie podporządkujemy się „duchowi wspólnoty” ws. imigrantów!

W telewizji ZDF Schulz powiedział:

Europa ultranacjonalistów, jeśli ona zwycięży, będzie to ich Europa, nie tylko w tej kwestii, lecz także w wielu innych. Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności, to musi być siłą narzucone. Nie może być tak – i ja należę do tych ludzi, którzy tak mówią – jesteśmy w XXI wieku, jesteśmy w XXI wieku globalizacji - aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim.

Podkreślmy: nie wypowiedział tych słów jakiś samotny na wpół szalony zagończyk, ale wpływowy niemiecki polityk, uosobienie niemieckiego establishmentu, kreator polityki kontynentalnej, wreszcie przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Prawo i Sprawiedliwość zaprotestowało, słusznie uznając, że brak reakcji tylko rozzuchwali niemieckiego polityka.

Jarosław Sellin poinformował, że PiS zaproponuje, aby Sejm przyjął specjalne oświadczenie ws. wypowiedzi Schulza, ponieważ takie słowa nie powinny zostać bez odpowiedzi. Z kolei Ziobro zażądał reakcji premier Ewa Kopacz oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

I teraz najlepsze, czyli odpowiedź Platformy Obywatelskiej.

Zdecydowana? Umiarkowana? Łagodna? Nieostra?

Nic z tego. Po prostu skrajnie głupia. Infantylna. Tandetna. Nielojalna wobec Polski.

Oto rzecznik rządu Cezary Tomczyk, pytany przez PAP, czy premier zabierze głos ws. słów Schulza, ocenił, że… problemem jest „antyniemieckość PiS”.

Wydaje mi się, że znów wraca najgorsze, to co było widoczne w polityce zagranicznej polskiego rządu, gdy szefem rządu był Jarosław Kaczyński - czyli polityka antyniemiecka, budzenie starych demonów” - zaznaczył.

Apelowałbym do PiS, by nie prowadził antyniemieckiej polityki i nie zrażał do nas naszych strategicznych partnerów, bo jeśli taka ma być polityka zagraniczna, to my mówimy stanowcze +nie+”.

Logiczny wniosek jest jeden: według rzecznika Platformy we wrześniu 1939 roku rząd Rzeczypospolitej prowadził „antyniemiecką” politykę reagując na agresję ze strony III Rzeszy.

Gdyby Tomczyk wówczas żył z pewnością też powiedziałby takiej polityce „stanowcze nie”.

Byłaby to oczywiście zdrada narodowa. I trzeba powiedzieć: i dziś do niej mu blisko.


Do nabycia wSklepiku.pl:„Niemieckie Miejsca Zagłady w Polsce”.

Publikacja poświęcona jest takim miejscom zagłady jak: Auschwitz, Bełżec, Sobibór, Treblinka, Majdanek.

110 archiwalnych i współczesnych zdjęć kilku autorów  w 6 rozdziałach.