Prof. Marian Zdziechowski (*30 IV 1861 †5 X 1938)
Przed 154 laty urodził się w Nowosiółkach pod Mińskiem zapomniany dziś zupełnie polski filozof, historyk idei, pisarz polityczny, slawista, znawca literatury i publicysta, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie prof. Marian Zdziechowski (†5 X 1938 Wilno).
System wartości, które wyznawał, oparty był na przywiązaniu do Kościoła katolickiego, afirmacji ojczyzny, docenianiu i respektowaniu prawa własności jako podstawy ładu społecznego oraz na polityce „realnej”. Ten realizm kazł mu patrzeć na polsko-bolszewicki traktat ryski z roku 1921 jako na klęskę i ostateczną utratę przez Rzeczpospolitą dalekich Kresów, choć przy ówczesnej słabości bolszewików można je było odzyskać. Co powiedziałby o Jałcie, gdyby jej dożył?
Pochodził z rodziny szlachecko-ziemiańskiej herbu Rawicz. Jego dużo młodszy brat Kazimierz był pisarzem i krytykiem literackim, został zamordowany przez Niemców w Auschwitz.
Studiował w Petersburgu, w estońskim Dorpacie (Tartu), w Austrii i w Szwajcarii.
Publikował w czasopismach rosyjskich i polskich. Zajmował się też naukowo slawistyką.
W roku 1888 przeniósł się do Krakowa, gdzie aż do roku 1919 był profesorem slawistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W tym czasie stał się także politykiem, współtwórcą Stronnictwa Polityki Realnej (1905), które metodą „małych kroków” próbowało odzyskać polski stan posiadania, utracony w powstaniach narodowych, poprzez poszanowanie prawa własności, równość cywilną i polityczną obywateli, respektowanie przez państwa zaborcze polskich praw narodowych i kulturalnych, rozszerzenie samorządu lokalnego, ziemskiego i miejskiego w Królestwie Polskim, uznanie praw języka polskiego w urzędach, nauczanie w języku i w duchu narodowym, popieranie Kościoła katolickiego w krzewieniu wiary i moralności, na koniec autonomia Królestwa i – w sprzyjających politycznie okolicznościach – restytucja państwa polskiego. Te postulaty realistów spełniły się z nawiązką, ale nie na drodze polityki „realnej”, lecz w wyniku I wojny światowej i ustanowienia zbawiennego dla wielu narodów europejskich porządku wersalskiego.
W latach 1919-32 był profesorem Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i rektorem tego uniwersytetu w latach 1925-27. Wykładał literaturę. Był też profesorem w Szkole Nauk Politycznych przy Towarzystwie Badań Europy Wschodniej oraz prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich, także prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie.
W roku 1926 kandydował na urząd Prezydenta RP.
Popierał i szanował Józefa Piłsudskiego, przede wszystkim jako zwycięzcę w wojnie z bolszewikami, lecz bardzo krytycznie wypowiadał się na temat traktatu granicznego polsko-bolszewickiego z roku 1921. Uważał, że traktat ten w sposób nieodwracalny wykorzenił polskość na dalszych Kresach Rzeczypospolitej.
Pisał: Rzeczywistym winowajcą ostatecznego wytępienia polskości na ziemiach kresowych, zagarniętych przez bolszewików, nie jest polityka polska wobec ukrainizmu, lecz traktat ryski.
Bardzo nad tym bolał, szczerze nienawidził komunizmu, zwłaszcza w nieludzkiej odmianie bolszewickiej.
Jego lęk o dawne Kresy, pozostawione traktatem ryskim w granicach Bolszewii, potwierdziły się. Kiedy profesor umierał, w Sowietach trwała rzeź obywateli sowieckich pochodzenia polskiego. Zabijano ludzi na podstawie polskiego pochodzenia lub brzmienia nazwiska. Na terenie tzw. Dzierżyńszczyzny (sowiecki „okręg autonomiczny”, tzw. „polrajon” na Białorusi) i Marchlewszczyzny („polrajon” na Ukrainie) zginęło w tych zbiorowych mordach około 150 tysięcy Polaków. To ludobójstwo nazywane jest niekiedy „polskim holokaustem”. Taki był stalinowski wstęp do II wojny światowej, do Katynia, Sybiru i innych zbrodni.
Profesor Zdziechowski pisał o bolszewickim komunizmie nie jako polityk, lecz głównie jako filozof. Patrzył na komunizm nie jak na ruch polityczny, lecz jak na problem zła samego w sobie, które ogarnia świat. W tym kontekście komunizm jawił mu się jako niebezpieczeństwo wypełnienia się wizji Apokalipsy.
Pragnął odrodzenia Rzeczypospolitej Obojga Narodów: Gdy widzę powiewający tu z Góry Zamkowej [w Wilnie] sztandar z Orłem, a bez Pogoni, odczuwam to jako krzywdę sobie wyrządzoną.
Niepokoił go modernizm w Kościele katolickim oraz ogólny kryzys cywilizacji europejskiej, chrześcijańskiej.
Profesor Marian Zdziechowski – wielki patriota, obrońca wartości chrześcijańskich i narodowych – godzien jest stałego miejsca w zbiorowej pamięci Polaków.
Piotr Szubarczyk

