Na zdjęciu: Portret gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” (*1 VI 1895 †24 VIII 1966) z dedykacją generała: Chociaż boje na polu walki ustały, walka o wolną i niepodległą Polskę trwa i trwać będzie do pełnego zwycięstwa. 3 maja 1946.
Dla przeciwników Powstania Warszawskiego gen. Tadeusz Komorowski „Bór” (*1 VI 1895 †24 VIII 1966 Londyn) był przez ponad 20 lat – aż do śmierci – przedmiotem niewybrednych ataków. Odsądzano go od czci i wiary za rzekome niekompetencje wojskowe, za rzekome zaniedbania, za rzekomą lekkomyślność, za rzekomo złe dowodzenie. Po prostu za wszystkie nieszczęścia i tragedie ludzkie, związane z Powstaniem. A przecież to nie on był sprawcą tych nieszczęść. Inni szatani byli tam czynni… – można by odpowiedzieć słowami słynnego Chorału Kornela Ujejskiego.
Wydaje się mało prawdopodobne, by inny dowódca, na miejscu generała „Bora”, powziął inną decyzję. Powstanie BYŁO i to jest najważniejsze. To powinni przyjąć do wiadomości jego krytycy, którym tak często brakuje umiaru w ocenie wydarzeń z lata 1944 i spojrzenia na nie w kontekście ówczesnej sytuacji politycznej całej Polski.
Tadeusz Komorowski – znany pod okupacyjnymi pseudonimami „Znicz”, „Lawina” i „Bór” – urodził się w Chorobrowie, w powiecie brzeżańskim (dziś Ukraina). Żołnierz armii austriackiej w czasie I wojny światowej, oficer Wojska Polskiego od 1918, walczył z bolszewikami jako dowódca 12 Pułku Ułanów Podolskich, m.in. w słynnej bitwie pod Komarowem z bolszewikami (największej kawaleryjskiej bitwie XX w.), gdzie był ranny.
W wolnej Polsce ukończył studia na Politchnice Lwowskiej. Był instruktorem jazdy konnej w Oficerskiej Szkole Artylerii w Warszawie, członkiem polskiej reprezentacji jeździeckiej na igrzyska olimpijskie w Paryżu (1924) i kerownikiem ekipy jeździeckiej na igrzyskach w Berlinie (1936). Przez 11 lat dowodził 9 Pułkiem Ułanów Małopolskich w Trembowli (1927-38), a rok przed wybuchem wojny został komendantem Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.
Po wojnie obronnej 1939 znalazł się natychmiast w konspiracji, jako komendant obszaru krakowskiego ZWZ. W maju 1940 awansowany do stopnia gen. brygady. Zastępca komendanta głównego ZWZ-AK, od 1 lipca 1943 komendant główny, w marcu 1944 awansowany na gen. dywizji. Od 30 września 1944 był naczelnym wodzem Polskich Sił Zbrojnych.
Ostatni głos w lipcowej dyskusji (1944) o tym, czy bić się, czy się nie bić, należał do niego. W rozkazie na rozpoczęcie Powstania podkreślał, że było ono aktem upragnionym przez oficerów i żołnierzy AK:
ŻOŁNIERZE STOLICY! Wydałem dziś upragniony przez Was rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski, najeźdźcą niemieckim. Po pięciu blisko latach nieprzerwanej walki, prowadzonej w podziemiach konspiracji, stajecie dziś otwarcie z bronią w ręku, by Ojczyźnie przywrócić wolność i wymierzyć zbrodniarzom niemieckim przykładną karę za terror i zbrodnie dokonane na ziemiach polskich.
Po upadku Powstania trafił do niemieckiej niewoli.
Po wojnie na politycznej emigracji w W. Brytanii, był do 1946 naczelnym wodzem polskich sił zbrojnych na obczyźnie, w latach 1947-49 premierem rządu RP na uchodźstwie. Od lipca 1956 należał do kierowniczej Rady Trzech.
Zmarł w Londynie, na atak serca, 24 sierpnia, przed 45 laty. Został pochowany na cmentarzu Gunnersbury.
W roku 1995 odznaczony pośmiertnie Orderem Orła Białego.
Cześć Jego pamięci!
Piotr Szubarczyk

