Na zdjęciu: Wybitna polska aktorka filmowa Maria Pakulnis jako Emilia Malessa „Marcysia” w spektaklu TVP Słowo honoru Krzysztofa Zaleskiego i Pawła Wieczorkiewicza – premiera 19 marca 2007
O tej tragedii sprzed lat nie wolno nam zapomnieć. Kpt. Emilia Malessa „Marcysia” (*26 II 1909 †5 VI 1949) – oficer Armii Krajowej, odznaczona orderem Virtuti Militari, została po wojnie odarta z dobrej sławy, którą w czasach konspiracji nauczyła się cenić najwyżej. Została okłamana przez żydowskiego „oficera” w polskim mundurze, w służbie sowieckiej i nie tylko przez niego. Została fałszywie oskarżona przezd ludźmi, których kochała, bo razem ryzykowali życie w walce. Nie widziała innej drogi obrony honoru jak śmierć. Szkoda, to był zły wybór. Ale niech nikt się nie waży jej potępiać.
Córka Władysława Izdebskiego i Marii z Krukowskich, urodziła się w Rostowie. Po powrocie rodziny do Polski (1924) ukończyła Szkołę Handlową w Łucku. Pracowała w tamtejszym Urzędzie Wojewódzkim. Potem przeniosła się do Warszawy, pracowała w Głównym Urzędzie Statystycznym.
1 września 1939 zgłosiła się do Ochotniczej Służby Kobiet. Zajmowała się organizacją lotnych punktów dożywiania i punktów sanitarnych dla 19 Wileńskiej Dywizji Piechoty.
Od początku okupacji działała w konspiracji. Od października 1939 organizowała komórkę łączności zagranicznej przy Komendzie Głównej Służby Zwycięstwu Polski. Kierowała nią w ZWZ-AK, do końca wojny. Zadaniem komórki o kryptonimie „Zagroda” (od 1944, wcześniej „Zenobia”, „Łza”, „Załoga”) była łączność między Polskim Państwem Podziemnym a władzami RP na uchodźstwie. Starannie przygotowane trasy kurierskie były niezawodnym kanałem łączności między Polską a Wielką Brytanią. „Zagroda” przyjmowała także cichociemnych, zrzucanych do walki w kraju z brytyjskich samolotów.
W nocy z 7 na 8 listopada 1941 został zrzucony do kraju - jako pierwszy cichociemny – legendarny dziś mjr Jan Piwnik „Ponury”. Przyjmowała go Emilia Malessa - łączniczka KG AK. Przyjmowała swego męża…
Ślub wzięli w listopadzie 1943 w Warszawie. Mjr Piwnik - szef Kedywu Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK zginął w walce z Niemcami 16 czerwca 1944 na Nowogródczyźnie.
W Powstaniu Warszawskim Emilia otrzymała order Virtuti Militari za służbę kurierską podczas walk w Śródmieściu.
Po kapitulacji Powstania uciekła z transportu do Rzeszy i dotarła do Krakowa, gdzie odbudowała łączność z rządem RP.
Awansowana do stopnia kapitana, po rozwiązaniu AK pozostała w konspiracji, w organizacji NIE, potem w Delegaturze Sił Zbrojnych i w Zrzeszeniu WiN.
W października 1945 zgłosiła chęć odejścia ze służby. WiN było organizacją polityczną, a ona uważała się za żołnierza. Uznała, że jej misja jest skończona. Zamierzała wyemigrować, nie widziała dla siebie przyszłości w Polsce sowieckiej.
31 października 1945 została aresztowana przez UB. Teraz stało się to najgorsze. W areszcie ujawniła przywódców WiN-u. Nie znała mentalności „oficerów” w służbie sowieckiej, nigdy się z nimi przedtem blisko nie zetknęła. Sowiecki pułkownik NKWD i UB, Żyd Józef Goldberg (znany pod fałszywym nazwiskiem Różański – sadysta i zbrodniarz komunistyczny, szef Departamentu Śledczego MBP), zrobił na niej bardzo dobre wrażenie. Nic o nim nie wiedziała. Grał rolę „człowieka honoru”. Ręczył jej „oficerskim słowem honoru”, że żadna z podanych osób nie zostanie aresztowana, chodzi tylko o pilny kontakt z nimi, w interesie aresztowanych ludzi z AK-WiN. Uwierzyła. Dla niej słowo honoru to była wielka rzecz. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że dla sowiety znaczyło tyle, co splunięcie…
Różański słowa oczywiście nie dotrzymał, rozpoczął aresztowania. Emilia zrozumiała, że popełniła wielki błąd, choć wiele wskazuje na to, że decyzję o ujawnieniu uzgodniła wcześniej z płk. Janem Rzepeckim, swym dowódcą, o czym świadczy fakt, że on sam, po aresztowaniu, ujawnił WiN i wezwał swych podkomendnych do ujawnienia się.
W procesie WiN karę śmierci otrzymał Marian Gołębiewski (ułaskawiony, późniejszy wybitny opozycjonista). Inni kary więzienia, m.in. Rzepecki 8 lat, Malessa 2 lata.
Nie chciała opuścić więzienia! Czuła się oszukana i upokorzona, przecież co innego jej obiecano! Walkę o swe dobre imię i o wyegzekwowanie danego słowa kontynuowała poza więzieniem. Zabiegała o wizytę u Bieruta, pisała listy do ministra bezpieki Radkiewicza, do placówek dyplomatycznych. Miała świadomość, że całe jej życie i służba zostaną teraz zakwestionowane przez kolegów z konspiracji, że będzie traktowana jak ktoś, kto „sypał” i że nikomu nie wytlumaczy, jak naprawdę było. Narastała w niej rozpacz.
Napisała ostatni, rozpaczliwy list do Goldberga „Różańskiego” (IV 1949): Po wyczerpaniu na przestrzeni trzech i pół lat wszystkich środków dla uzyskania zwolnienia pozostałych ujawnionych […], podjęłam głodówkę, jako ostatni z mojej strony akt protestu przeciwko niedotrzymaniu umowy dotyczącej akcji ujawniania […]. Mając za sobą wypełnienie wszystkich obowiązków wobec mego kraju w okresie okupacji […], mam niewątpliwie prawo oczekiwać od władz bezpieczeństwa, a w szczególności od Pana jako głównego inicjatora akcji ujawniania, decyzji, która zapobiegnie mojej śmierci i dalszemu więzieniu lojalnie ujawnionych wobec państwa ludzi.
Miała dramatyczne poczucie winy, była bojkotowana przez część środowiska AK, oskarżana o „sypanie”. Widywano ją pod murem więzienia mokotowskiego – pognębioną, skuloną, z poczuciem życiowej klęski. To było ponad jej siły. 5 czerwca 1949 popełniła samobójstwo. Miała przedtem powiedzieć: Poniosłam klęskę na wszystkich odcinkach swego życia…
To nieprawda. Jest dla nas bohaterką Polskiego Państwa Podziemnego i człowiekiem honoru. Goldberg vel Różański i jego kamraci są dla nas śmieciem historii.
Wspomnijmy Emilię Malessę „Marcysię” w modlitwie.
Piotr Szubarczyk
